Więc to stajnia dla Twego majestatu w chwili narodzenia? O jakbym chciała dać Ci złotą kolebkę, najpiekniejsze mieszkanie, najwygodniejsze posłanie.
Jezus zapłakał. Serce Jego doznało przedziwnego bólu, że ludzie nie przyjęli Go do domów swoich. Mnie udzielił się ten ból. Cierpiałam bardzo. Zdawało mi się, że jestem w Sercu Pana Jezusa i czuję to, co On czuł.
Wiedziałam przy tym, że Boże Dziecię ma świadomość, że samo wybrało stajenkę na miejsce swojego narodzenia. Pan Jezus do mnie nie mówił, ale dawał mi uczestnictwo w najgłębszych tajnikach myśli i uczuć swoich.
W duszę Maryi wlał Pan Jezus najobfitsze poznanie Jej godności macierzyństwa Bożego i płynące stąd upojenie szczęścia. Maryja wzięła na ręce swoją Dziecinę, przytuliła do Serca, okryła płaszczem, wielbiąc w swym Synku majestat Boży".
Każdy z nas może sprawić, żeby Pan Jezus chociaż nad nami nie musiał płakać. Wystarczy tak niewiele..., ukleknąć do modlitwy i w świetle Bożej łaski przyjrzeć się swojemu życiu, swojemu sercu - czyli temu najbardziej upragnionemu domowi, w którym Jezus chce się narodzić..., może trzeba coś w nim uprzątnąć..., może trzeba czegoś się wyzbyć, aby miejsca było więcej...
Na pewno nie trzeba biegać po zakupy, wystarczy uklęknąć przy konfesjonale, aby Jezus wiedział, że na Niego czekamy - Jemu tylko my jesteśmy potrzebni, tacy jakimi jesteśmy..., nic poza tym... Nie szkodzi, że nasze serca to nie piękne salony, wystarczy stajenka byleby szczerze otwarta na Miłość, jak ramiona Najświętszej Maryi Matki...
**************************